Mam nadzieję, że któregoś nie było :)
Rozmawia trzech farmerów o tym jakie owoce im się udało wyhodować
Pierwszy z nich mówi:
- Ja wyhodowałem takie jabłko, które ważyło 3 kilogramy.
- A ja wyhodowałem takie jabłko, które ważyło 7 kilogramów - mówi drugi
- To wszystko nic - mówi trzeci - ja wyhodowałem takie jabłko,
że jak je wiozłem wozem na targ to wyszedł robak i zjadł mi konia.....
Tajny Amerykański agent miał powierzoną bardzo odpowiedzialną misję w Rosji.
Dostaje od swojego dowódcy ścisłe instrukcje.
1. Wsiąść do samolotu.
2. Założyć spadochron.
3. Wyskoczyć nad miejscem zrzutu.
4. Otworzyć spadochron.
5. Jak się nie otworzy główny spadochron otworzyć zapasowy.
6. Wylądować koło dużego stogu siana.
7. Wziąć ze stogu siana ukryty rower.
8. Pojechać rowerem do miasta.
9. Dostarczyć przesyłkę drugiemu agentowi.
Wsiadł do samolotu, założył spadochron, wyskoczył nad miejscu zrzutu,
otwiera
główny spadochron - spadochron się nie otworzył - otwiera drugi spadochron -
drugi też się nie otworzył - agent już zdenerwowany maksymalnie krzyczy:
- Kurwa jak tak dalej pójdzie to pewnie roweru też nie będzie !!!!!!!
Rozmawiają dwie kurwy:
- Kupiłam sobie skunksa
- Skunksa?!? A po co ci skunks?
- Zajebiście robi minetę.
- Aaa! A co ze smrodem?!?
- Trzy dni rzygał, ale potem się przyzwyczaił...
Ps.
Wszelka Zbieżność Przypadkowa.
Inny agent nie dostał instrukcji, ale misję też miał arcytrudną i
poważną. CIA wysłała Szamila, do Moskwy z zadaniem zastrzelenia
samego Putina. Facet zainkasował zaliczkę i pojechał. Wrócił za
trzy dni i oddał kasę. Szyszki z CIA pytają go:
- Co się stało, dlaczego go nie rozwaliłeś?
- W tych warunkach nie da się pracować! Dopadłem gada na wiecu,
już go miałem na muszce, a tu co chwila ktoś mnie trąca w łokieć
i - panie, daj pan strzelić.. no daj pan strzelić!...
Ps.
Wszelka Zbieżność Przypadkowa.
tax
"Przychodzi Jasiu do domu z podbitym okiem i mowi do ojca:
- Dostalem dzisiaj piatke z matematyki.
- A za co? - pyta ojciec.
- No pani sie zapytala ile jest 6 razy 4 wiec powiedzialem 24.
- A za co ten siniak pod okiem?
- A bo zapytala sie ile jest 4 razy 6...
- I co powiedziales?
- No a co Ty bys tato powiedzial?
- No jeden chuj!
- I tak wlasnie tato powiedzialem...
Strength & Honor
Siedzi Putin w gabinecie i dyskutuje z doradcami strategię na rok
2004. Skrobie się w czoło, wreszcie... ping-ping-pong [(c)
Pomysłowy Dobromir]:
- Zrzucimy 4 megatony na Czeczenię i 2 na Polskę!
- Po co aż tyle, i dlaczego na Polskę? - pytają doradcy.
- Rozwalimy milion czeczeńców i Szamila...
- Szamila???
- Wiedziałem, że nikt nie spyta o ten milion Czeczeńców.
Będziesz wieczny. Może za klikaset lat ruska ekspedycja naukowa
wykopie dysk, odczyta dane i cała prawda o zamachu na Putina
wyjdzie na jaw ;-) Oczywiście pod warunkiem, że KGB nie umie
obsługiwać googli, strzeż się ;-)
tax
Putin na kolejnym spotkaniu z oligarchami:
- To wy, chołota,sprzedawczyki, zdrajcy ojczyzny zgubiliście kraj
Guziński (cicho, z tyłu):
-Dziwne , was nie było i nie paliło się ... nie tonęło... nie wybuchało.
Strength & Honor
Tenże tomik nieco zaciemnia sprawę, bowiem znalazł się tam
przejmujący tren, wyrażający żal dość bezceremonialnym
potraktowaniem przez rządową kosiarkę:
"Wielkieś mi uczynił pustki w lesie moim
Mój drogi Miller, tym śmigłowcem swoim..."
Pewne fakty przeczą twierdzeniu, jakoby wielki poeta był kolejnym
poszkodowanym w tym przykrym wypadku. Na emigracji bowiem,
rozpowszechnia się w drugim obiegu wiarygodny zbiorek, który
rzuca promyk światła na wydarzenia tragicznego wieczoru:
Rad był Lepper, że się śmieli,
kiedy mógłbył udać człeka,
Widząc raz oficjeli,
Wlazł pod fotel - cicho czeka,
Pilot wyszedł, ta maszyna sama lata;
Lepper figlarz - nuż do gnata,
Wziąwszy zapasowe magazynki,
kowadło
i imadło -
Szust do kabinki!
Dalej wajchy kręcić żwawo!
W lewo, w prawo,
Z dołu, z góry,
Aż się olej puścił z rury!
Ciepło - miło - niebo - raj!
Lepper myśli: "W to mi graj!"
Hajże! Kozły, nurki, zwroty,
Figle, psoty,
Aż się chmury pod nim mącą!
Ale kapie coś za wiele...
Trochę nadto.. Ba, gorąco!...
Fraszka! Poseł nie cielę,
Sobie poradzi:
Skąd olej ciecze,
Tam palec wsadzi.
- Aj gwałtu! Piecze!
Nie ma co czekać,
Trzeba uciekać!
Lepper w nogi,
BORowiki za nim - tuż, tuż w tropy,
Aż pod progi.
To nie żarty - to UOP'y...
Dalej w okno! Brzdęk! - Uciekł!
A że palce sobie popiekł,
Nam przysrywa,
Jak to zwykle z posłem bywa.
Ps.
Panowie Janek i Olek, dzięki za pożywkę, macie u mnie piwo ;-)
Zawarto rozejm i Putin wybrał się do Czeczenii na negocjacje.
Basajew przyjął gościa w swojej jaskini, poczęstował herbatą i
obdarował prezentem. Putin rozpakowuje paczuszkę i... srrruuu!
Wyskakująca z pudełka pięść na sprężynie pośliwkowała mu oczodół.
- Hehehe! - brechta się Basajew - pażałsta Władimir, to tylko
taki żart... hehehe...
Putin chciał wstać od stołu, oparł się o blat i... PIERDUT!
"przypadkowo" obluzowana decha zmasakrowała mu czoło...
- Buehehehehahaha!... - Basajew zwija się ze śmiechu.
Putin jakoś się pozbierał, zrobił kilka kroków do przodu i...
JEB! wyfiknął się na skórce banana.
- Uuuehehehahahehehehaha! - Basajew turla się po podłodze.
- Dość tego! - woła Putin - Wracam do Moskwy! Jak chcesz chamie
pogadać, to sam do mnie przyjedź!
Minęło kilka tygodni i Basajew wybrał się do Moskwy. Wprowadzono
go do gabinetu prezydenckiego, gdzie Putin wskazał mu miejsce na
wygodnym, mięciutkim, skórzanym fotelu.... Prezydent siedział na
identycznym, tylko na swoim podłokietniku wmontowane miał trzy
małe guziczki.
- Nu, i co tam u was Basajew? - zagaja Putin.
- Eh kiepsko, zima idzie, prądu nie ma...
- Hihi - Putin zaśmiał się cicho i nacisnął pierwszy guziczek.
Basajew odczuł jakieś leciutkie drgnięcie, ale w sumie nic
takiego, więc ośmielony kontynuuje:
- Żywność się kończy, kobiety i dzieci głodują...
- Buhehehehehe - zarechotał Putin wciskając drugi guziczek.
Basajew lekko podskoczył w fotelu, ale znowu nic wielkiego.
Wkurzył się jednak arogancją Putina i zbiera się do wyjścia:
- Do diabła z wami ruskimi! Wracam do siebie, do Czeczenii!!
- Ueeehehehehehehahaha!... - Putin sturlał się z fotela
naciskając trzeci guziczek - do jakiej Czeczenii??...
Ps.
Sorry Szamil, taka jest polityka, raz na wozie, raz pod wozem ;-)
naciskając trzeci guziczek - do jakiej Czeczenii??...
tax
Odrapana rosyjska łódź podwodna wynurza się tuż obok eleganckiej błyszczącej
lakierem lodzi amerykanskiej.
Brudny, smierdzący oficer rosyjski pyta eleganckiego amerykanskiego oficera:
- Ty, amierikaniec, gdie nachoditsja port ?
Wyraźnie zdegustowany amerykanin cedzi przez zęby:
- Direction north-west....... Sir,
A ruski:
- Wot szutnik ! Ty nie pizdi, pokazy rukoj!!!
Strength & Honor
Komandos z piechoty morskiej dostał przepustkę. Będąc w drodze do
domu, zatrzymał się przekimać w małym hoteliku, na jakimś zadupiu.
- Znajdzie się dla mnie kąt do spania, wszystko jedno jaki? -
pyta recepcjonisty.
- Mam jedno miejsce w dwójce, ale już śpi tam oficer z lotnictwa.
Nie wiem czy to panu będzie odpowiadać, bo gość przeraźliwie
chrapie... wszystkich już wypłoszył!
- Nie szkodzi, poradzę sobie.
Rano komandos wychodzi z plecaczkiem, rześki, świeżutki i
wypoczęty. Portier zaskoczony zagaja:
- Nie przeszkadzało panu chrapanie? Jak pan sobie z nim poradził?
- Spoko, zaraz po wejściu pocałowałem go w czółko i wyszeptałem
do ucha - dobranoc ślicznotko...
W Rosji rozchorował się ambasador jednego z afrykańskich
państewek. Aby nie psuć sobie wizerunku, ruscy zawieźli gościa do
najlepszej kliniki i oddali w ręce najlepszych lekarzy. Udało
się, ambasador wyzdrowiał i wybrał się do Putina podziękować za
opiekę. Prezydent wylewnie przywitał gościa, strzelili se po
maluchu, w końcu Putin zapropnował ambasadorowi małą rozrywkę:
- Proszę tutaj do saloniku panie ambasadorze, tyle czasu w naszym
kraju, a jeszcze nie poznał pan naszej narodowej gry - rosyjskiej
ruletki!
- Ach tak... a na czym ona polega?
- To proste, w bębenku rewolweru jest tylko jedna kula, turlamy
bębenek, przystawiamy lufę do skroni i naciskamy pust, o tak -
pyk - rewolwer nie wystrzelił. Bardzo, bardzo podniecające,
proszę spróbować!
Ambasador pochodził z kraju wojowników, polował dzidą na lwy,
więc gierka z taką dozą adrenalinki bardzo mu się spodobała.
Obrócił bębenek, przystawił lufę i... pyk.
- Hehe, dobre... dobre! - ucieszył się ambasador.
W jakiś czas później ambasador wrócił do kraju, gdzie został
wybrany prezydentem. Pewnego dnia rozchorwał się tam rosyjski
ambasador Putin, ex prezydent Rosji. Afrykaniec zaprowadził
gościa do wielkiej lepianki, gdzie na lwich skórach wylegiwało
się sześć najpiękniejszych dziewczyn Czarnego Lądu.
- Proszę spróbować panie ambasadorze, oto nasza narodowa
rozrywka, czyli afrykańska ruletka!
- Hmmm... a na czym ona polega?
- To proste, podchodzi pan do wybranej dziewczyny a ona robi panu
laskę.
- No dobrze, ale to przecież wcale nie jest niebezpieczne! To
jest tylko przyjemne!
- Tak, tak... panie ambasadorze... ale jedna z nich... jest
kanibalem :-)
No to jedziem dalej, może chociaż Szamil się ucieszy ;-)
tax
P: Czy pies moze miec zalamanie nerwowe?
O: Moze, ale tylko wtedy gdy prowadzi ludzka egzystencje.
Strength & Honor
Kumpel zapodał w wersji z Bushem, bin Ladenem i Afganistanem :-)
W sumie można tam osadzić dowolne mocarstwo nuklearne i dowolne
inne państwo ;-)
W samolocie kapitan oglasza komunikat: .. mamy samolot przeciazony, spadamy.
Zeby uratowac wiekszosc pasazerow musimy paru wyrzucic z maszyny. Zrobimy to
demokratycznie, bede czytal kandytatow do wyrzucenia w kolejnosci
alfabetycznej... A... african-american.. Nikt sie nie zglasza. B.. black..
Nikt sie nie zglasza... C.. color people...Tatusiu, maly synek traca
czarnego ojca, chyba musimy sie zglosic... Zamknij sie gowniarzu! Od dzis
jestes znowu nigger...
wiec zaplace jeszcze tax
Pedał z prowincji postanowił zasmakować prawdziwego życia i wybrał się do
stolicy na "łowy". No więc chodzi sobie po mieście i się ogląda. W końcu
wchodzi do jakiegoś baru, podchodzi do barmana i się pyta:
- Sorry, nie wiesz gdzie by mnie tu mogli wydymać?
- W budynku naprzeciwko. Idź na 2 piętro. Prosto korytarzem 4 drzwi po
lewej.
No to gostek idzie pod wskazany adres. Znalazł dzwi, zapukał. Głos zza dzwi
pyta:
- Kto tam?
- Chciałbym, żeby mnie ktoś wydymał.
- Ok, nie ma sprawy. Włóż pod dzwi 200$.
Pedał bez namysłu włożył 200$ i czeka. Mineło 5min - nic. 10min - nic.
20min, 30min - ciągle żadnej reakcji. W końcu puka jeszcze raz i słyszy:
- Kto tam?
- No chciałbym, żeby mnie ktoś wydymał!!!
- CO? ZNOWU???!!!!
Strength & Honor
| To i ja przypomnę starocia z serii ;-)
No to jedziem dalej, może chociaż Szamil się ucieszy ;-)
W Rosji rozchorował się ambasador jednego z afrykańskich państewek. Aby
nie psuć sobie wizerunku, ruscy zawieźli gościa do najlepszej kliniki i
oddali w ręce najlepszych lekarzy. Udało się, ambasador wyzdrowiał i
wybrał się do Putina podziękować za opiekę. Prezydent wylewnie przywitał
gościa, strzelili se po maluchu, w końcu Putin zapropnował ambasadorowi
małą rozrywkę:
- Proszę tutaj do saloniku panie ambasadorze, tyle czasu w naszym kraju,
a jeszcze nie poznał pan naszej narodowej gry - rosyjskiej ruletki!
- Ach tak... a na czym ona polega?
- To proste, w bębenku rewolweru jest tylko jedna kula, turlamy bębenek,
przystawiamy lufę do skroni i naciskamy pust, o tak - pyk - rewolwer nie
wystrzelił. Bardzo, bardzo podniecające, proszę spróbować!
Ambasador pochodził z kraju wojowników, polował dzidą na lwy, więc
gierka z taką dozą adrenalinki bardzo mu się spodobała.
Obrócił bębenek, przystawił lufę i... pyk.
- Hehe, dobre... dobre! - ucieszył się ambasador.
W jakiś czas później ambasador wrócił do kraju, gdzie został wybrany
prezydentem. Pewnego dnia rozchorwał się tam rosyjski ambasador Putin,
ex prezydent Rosji. Afrykaniec zaprowadził gościa do wielkiej lepianki,
gdzie na lwich skórach wylegiwało się sześć najpiękniejszych dziewczyn
Czarnego Lądu.
- Proszę spróbować panie ambasadorze, oto nasza narodowa rozrywka, czyli
afrykańska ruletka!
- Hmmm... a na czym ona polega?
- To proste, podchodzi pan do wybranej dziewczyny a ona robi panu laskę.
- No dobrze, ale to przecież wcale nie jest niebezpieczne! To jest tylko
przyjemne!
tak imho lepiej...
TAX:
przychodnia po reformie - Pacjenci wchodza do lekarza
Pierwszy:
-Panie doktorze, jak nagniatam klatke piersiowa to mnie wszystko
boli.
- Nie nagniatac, nie bedzie bolalo. Nastepny!
Wchodzi matka z corka.
- Panie doktorze, czy to mozliwe aby po pieciu miesiacach
urodzilo sie dziecko? -Mozliwe, nastepne przyjda w terminie.
Nastepny!
- Panie doktorze, wracalem z wczasow i na koniec cos
zlapalem, czy to przejdzie?
- Przejdzie na zone i dzieci. Nastepny!
- Panie doktorze, jestem panienka i zaszlam w ciaze, co robic?
- Nie siusiac trzy tygodnie, moze sie utopi. Nastepny!
- Panie doktorze, z moim zoladkiem cos sie dzieje, zjem
sliwki -robie sliwkami, zjem kartofle - robie kartoflami.
- Jak chce pan robic gownami to zjedz pan gowno. Nastepny!
Wchodzi panienka.
-Panie doktorze, mam chlopca w sile wieku, karmie go kluskami,
zacierkami, buleczkami, a on dalej nie moze.
-Od krochmalu to tylko kolnierzyk stoi. Nastepny!
-Panie doktorze, moj interes tak mi zmalal. Co robic?
-Owinac w gazete wyborcza, ona wszystko wyolbrzymia. Nastepny!
-Panie doktorze, mam 40 lat. Kolega w moim wieku mowi, ze
jeszcze moze a ja nie.
-Mow pan, ze i pan moze. Nastepny!
-Panie doktorze, od dwoch dni nie moge siusiac.
-Ile ma pan lat?
- 80.
- To juz pan swoje wysiusial. Nastepny!
- Panie doktorze, mnie od pewnego czasu tak w brzuchu jezdzi
-Ma pan dwie dupy i gowno nie wie ktoredy wyjsc. Nastepny!
-Panie doktorze, moj synek polknal stalowke. Co robic?
-Niech wypije litr atramentu, bedzie mial swoje wlasne
wieczne pioro.Nastepny!
-Panie doktorze, moja zona polknela igle. Co robic?
-Zakladac naparstek. Nastepny!
-Panie doktorze, wszyscy mnie ignorują.
-Następny proszę!
Co, to juz wszyscy? Chwala Bogu, tak sie zmeczylem. Siostro, prosze o
szklanke dobrej mocnej kawy.